W Bielawie powstaje pierwsza w regionie winnica
  •  
  •  
W ramach projektu pod hasłem "Innowacyjni w Bielawie", w którym przybliżamy przedsiębiorstwa czy firmy prowadzące w Bielawie interesującą działalność, tym razem prezentujemy imponujący jak na rynek lokalny, autorski projekt... winnicy! Jak deklaruje pomysłodawca, w przyszłości "Winnicy Bielawskiej".

Ojciec przedsięwzięcia – Tomasz Pawlaczek z Bielawy ma bardzo ambitne plany. Od dwóch lat pielęgnuje na powierzchni 25 arów 870 krzewów. A to nie koniec. Pod uprawę winorośli przygotowuje bowiem kolejne 90 arów. Ze swojej plantacji planuje na początek wyprodukować pierwsze 1000 butelek wina. W przyszłości natomiast chce na szerszą skalę wytwarzać produkt regionalny, w postaci kilku odmian wina. Będą to dwie odmiany wina białego -  Chardonnay i Sollaris oraz dwie odmiany wina czerwonego - Cabernet Cortis, Regent.


Jak to się zaczęło? Całkiem przypadkowo – odpowiada pan Tomasz. W ubiegłym roku, rodzice, którzy mieszkają dom obok, zatrudnili ogrodnika, który miał pomóc im w aranżacji ogrodu. Projektant ten, zasugerował któregoś dnia, że dobrym pomysłem byłoby, aby w takim miejscu posadzić winorośle. Temat wydał mi się na tyle interesujący, że postanowiłem przyjrzeć mu się bliżej. Tym bardziej, że nie od wczoraj było to moje ciche marzenie. Zacząłem od czytania książek i artykułów o tematyce winorośli. Potem wziąłem udział w cyklu szkoleń znanego winiarza Mike z Winnicy Adoria pod Wrocławiem. W krótkim odstępie czasu, zarówno w Polsce jak i w Europie poznałem wielu ciekawych ludzi, którzy chętnie dzielili się ze mną swoimi doświadczeniem w tej dziedzinie. Poczułem wiatr w żagle i... zacząłem sadzić. Pierwsza winorośl pojawiła się w moim ogródku w kwietniu 2015r. Moim celem w dłuższej perspektywie czasu jest produkcja wina przynajmniej na skalę regionalną. Zależy mi na tym, aby Bielawa kojarzona była z różnymi smakami i odmianami wina, a mój produkt był obecny w barach i restauracjach – kontynuuje z pasją w oczach pan Tomasz.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, a sądząc po zaangażowaniu pomysłodawcy – nie mamy co do tego żadnych wątpliwości, kto wie, być może już wkrótce Bielawa stanie się drugą Toskanią. Pewne jest jedno - nie wygrywa ten, kto nie podejmuje ryzyka.

* O wcześniejszych edycjach projektu "Innowacyjni w Bielawie" pisaliśmy tutaj